Link 21.08.2006 :: 14:02 Komentuj (1)
Po 1,5 tygodnia wojaży wróciłem do Płocka. Najpierw kilka dni Warszawy, w niedzielę wyjazd na Kaszuby.
O tym nalezy osobno: miejsce do którego dotarłem było kempingiem o nazwie Przystanek Alaska i było jednym z najlepszych miejsc, do których dotarłem w życiu. Idylla. I nie znam słów, żeby je opisać.
Stamtąd udaliśmy się do Ostródy na trzydniowy festiwal reggae. Fantastyczna impreza, fantastyczni ludzie. Cudnie było. Nasz set, który zagraliśmy ostatniej nocy festiwalu nienajlepszy, na co złożyło się kilka spraw..
To był najlepszy chyba fragment tegorocznych wakacji!